Forum

Dołącz do nas
lub Zarejestruj się aby założyć posty i tematy.

Podpowiedzcie jak "ugryźć" prawnie temat przymusowego szczepienia

Witam wszystkich. Pomóżcie, jak prawnie ale i skutecznie "ugryźć" temat przymusowego szczepienia. Moja dziewczyna pracuje i studiuje. Ponieważ studia związane są z medycyną (pielęgniarstwo) studenci niezaszczepieni zostali poinformowani, że NIE WEJDĄ NA ZAJĘCIA ODBYWAJĄCE SIĘ W SZPITALU, JEŚLI NIE BĘDĄ ALBO SZCZEPIENI PRZECIW COVID-19 ALBO NIE PRZEDSTAWIĄ NEGATYWNEGO WYNIKU TESTU. Oczywiście jest też alternatywa, że mogą zrezygnować ze studiów. Pomijam fakt, że szczepienie nie gwarantuje tego, że ponownie się ktoś nie zarazi, a testowanie nie gwarantuje tego, że osoba zupełnie zdrowa dostanie wynik ujemny (zdarzają się przypadki, że ktoś zupełnie zdrowy na teście wyszedł dodatni), lecz chodzi mi o fakt przymuszania ludzi do czegoś, do czego nie są zupełnie przekonani. Oczywiście osoby zaszczepione mogą wejść na oddział w szpitalu mając covid-19 i nikt nic nie powie, bo przecież te osoby nie muszą być testowane. Przecież jest wiele artykułów na temat "skuteczności" tych pseudo-szczepionek, jednak dla wielu osób - wydawałoby się - wykształconych na kierunku medycznym (osoby te wykładają teorię oraz przeprowadzają zajęcia praktyczne ze studentami) najważniejsze jest to, że KAŻDY STUDENT ma być zaszczepiony albo może zrezygnować ze studiów. Tyle się słyszy, że trzeba być odpowiedzialnym, ale jakoś nikt z całego łańcucha szczepień (od producenta poprzez lekarza zlecającego szczepienie a kończąc na osobie wykonującej to szczepienie) nie ponosi ŻADNEJ odpowiedzialności za wprowadzenie do naszego organizmu czegoś, co NA PEWNO nie zostało przebadane pod względem bezpieczeństwa dla naszego organizmu. Wszystkie osoby chcące mówić prawdę o tym eksperymencie naukowym są albo wyciszane albo zastraszane. Czemu wszyscy godzą się na taki stan rzeczy? Czytałem sporo artykułów oraz obejrzałem wiele programów na temat powikłań i szkodliwości tych szczepionek i trudno mi pogodzić się z myślą, że osoba, którą kocham, pod rygorem rezygnacji ze studiów, które wybrała i kierunku, który bardzo lubi, ma pozwolić na wprowadzenie do swojego organizmu czegoś, co w późniejszym okresie może się przyczynić do powikłań zdrowotnych. Nawet w środowisku, w którym się obracam, miałem kilku znajomych, którzy po zaszczepieniu przeciwko covid-19 mają bardzo poważne problemy zdrowotne (głównie serce), a miałem też znajomych, którzy z powodu zaszczepienia w dość krótkim okresie (od kilku dni do kilku miesięcy) zmarli (przeważnie na zawał, zator lub udar mózgu). Moja dziewczyna rozpoczyna kolejny rok na swoich ulubionych studiach lecz z ogromnym stresem związanym z tym przymusem wymyślonym przez kierownictwo uczelni i jest tak zdesperowana, że gotowa jest się zaszczepić "dla świętego spokoju". Do tej pory jakoś udawało mi się ją odwodzić od tej decyzji, ale czuję, że w końcu i ona ulegnie i się zaszczepi, żeby mieć TO z głowy, nie myśląc o konsekwencjach związanych ze zdrowiem. Piszę tu z nadzieją, że wypowie się ktoś, kto znajdzie jakiś mocny prawny i skuteczny argument przeciw temu przymusowi.

Max

Przewiń do góry